2008-06-14 19:31:03 >> Retrospection
It has been months since I was here. I ve just read some of the stuff I ve been posting for years.
Recent and unexpected changes in my life convinced me to write here today something. It does not need to anythink particularly important and readible.
Changes I mentions concern my personal statu : well throughout 3 years I was engaged and boken hurt and in consequence rejecting everything. I never thought I could be hurt so much to reject later a person I loved and a person who loved me but a person whu hurts. I never thought a person can hurt. Would that be true? that humili
That feelings of humiliation and disappointment are later ascribed to a person, who initiated these emotions? Possibly .. or maybe I am simply one of those people whose inability to forgive makes them unable to commit, to sacrifice and compromise, will lead them to the land of loneliness, to the land of bitterness and to the land of the beauty.
I believe that even if perhaps influences of our disappointment differ, the very feeling is just very the same for everyone. Resulting action differ but the very heart of the process beats the same disappointing rhythms.
skomentuj (1)
2008-01-09 19:22:54 >> Notka powstała za czasów księżycowych lub też krótko przed nimi
The Independent - Loża Szyderców
Witam wszystkich, którzy przechadzając się ulicami Poznania zechcieli wyciągnąć swą rączkę z kieszeni i skierować ją ku tej oto kartce papieru. Jeszcze bardziej wdzięczna jestem tym ciekawskim, którzy czytając tę dziwną ulotkę dobrnęli aż do tego słowa.
Celem tejże ‘ulotki’ jest zaznajomienie czytelników z subiektywną oceną autora polskiego współczesnego społeczeństwa konsumpcyjnego. W skutek nieustannych perturbacji w strukturach władz i jej jakże szybko zmieniających się idei, z których każda ‘gwarantuje’ poprawę stanu kraju, zdają się one nie przejmować nowym dla Polski zjawiskiem: jakże przyspieszonym ostatnimi laty starzeniem się społeczeństwa. Pomijając tutaj fakt że zjawisko to wynika częściowo z niechęci ‘młodych’ do homo sapiens ważących mniej niż 10 kg (nie jest celem moim analiza przyczyny takiej postawy), znacznie poważniejszym czynnikiem powodującym starzenie się społeczeństwa jest ‘wyciek z kraju’ młodych, często dobrze wykształconych ludzi, przez co przeciętny wiek Polaka podnosi się w zastraszającym tempie. Nie obwiniam tutaj tych co wybrali ‘ewakuacje’, skłonna raczej jestem solidaryzować się z uciekinierami. Szał konsumpcjonizmu, który w Polsce nastał wraz z początkiem lat 90-ty i trwa podziw dzień, przyzwyczaił ‘młodych’ do swobodnego wyboru konsumowanych dóbr, nieograniczonego możliwościami produkcyjnymi gospodarki krajowej (jeśli nie wyprodukujemy czegoś w Polsce to zrobią to za nas Chińczycy i to pięć razy taniej). Mama kupowała nam pięknie wyglądające przedmioty o wątpliwej użyteczności, (oczywiście w miarę możliwości budżetu rodzinnego). I tak dorastając przyzwyczailiśmy się kupowania to tego a to tamtego. Jako dorosłe jednostki w pełni świadome zmian zachodzących w otoczeniu z niecierpliwością oczekiwaliśmy na ‘pierwszą pracę’. Niecierpliwie oczekiwaliśmy bo im bardziej byliśmy wykształceni, tym bardziej byliśmy wymagający i dłużej przebieraliśmy w ofertach pracodawców. Cóż, tak było jeszcze w pod koniec lat 90-ty, rozwój gospodarczy gwarantował przyzwoitą pracę za jeszcze bardziej przyzwoitą płacę (mierzoną ilością dóbr które można za nią kupić, oj a kupować jest co). Perspektywy na przyszłość były obiecujące. Coraz bardziej modne stawało się ‘studiowanie’, i choć uczelnie z tradycjami dysponowały ograniczoną liczbą miejsc, co róż jacyś to genialni wykładowcy, najbardziej popularnych kierunków, podejmowali braterską decyzję o otwarciu nowej, ‘uczelni wyższej’. Tak więc w rzeczywistości miejsc na studiach starczało dla wszystkich kandydatów. Nieszczęśnicy odrzuceni przez ‘uczelnie z tradycjami’ musieli tylko dysponować niewielką kwotą na rozpoczęcie ‘studiów’ na jednej z uczelni prywatnych a następnie szybko znaleźć byle jaką pracę by opłacić czesne. Niezły jest to biznes dla skromnie zarabiających profesorów a przy tym i społeczeństwo polskie odnotowało wyraźny wzrost liczby studentów. Czyż to nie wspaniale? Tak, to były wspaniałe czasy. Współcześnie rozwój kraju (a przy tym rynku pracy) obniżył nieco swoje tempo (nie piszę tu, że nastąpił ‘szok’ dla młodych ludzi ale chyba nikt wtedy nie spodziewał się takiego zwrotu). Wykształceni i przyzwyczajeni do pozytywnego myślenia o przyszłości w ojczyźnie, doznaliśmy zawodu. Pracodawcy oferują nam płace niewiele większą, a czasem nawet mniejszą, aniżeli naszym rówieśnikom, którzy nie ‘zmarnowali’ tylu lat na ‘studiach’ i w czasie kiedy my beztrosko balowaliśmy, oszukując się że mamy lepszy start z ‘papierkiem’ w garści, oni pomalutku zdobywali ‘doświadczenie zawodowe’. My, studenci ‘prawdziwych uczelni’ naczytaliśmy się wtedy dzieł wielkich myślicieli, ekonomistów i poznaliśmy tajniki algebry rozmytej. Nie nauczyliśmy się jednak podstawowych zasad funkcjonowania na realnym rynku pracy, a także zapomnieliśmy, że studia to nie życie. Po ‘zgarnięciu papierka’ ruszyliśmy na podbój pracodawców z nadzieją na przyzwoitą pracę za przyzwoitą płacę. I co się okazało, otóż pracodawcy wcale nie potrzebują naszych umiejętności, co nie oznacza wcale, że nie możemy znaleźć sobie jakiejś przytulnej posadki, wykonując mechanicznie pracę do której na nic nam wiedza ze ‘studiów’. Problem polega na tym, że robiąc coś co nie sprawia nam satysfakcji a często wręcz nudzi oczekujemy przynajmniej ‘przyzwoitego zarobku’ za nasze poświęcenie się temu pospolitemu zajęciu. Zazwyczaj jednak zarobek ten również nie jest satysfakcjonujący. Pogłębia się nasze rozczarowanie światem, który utożsamiamy z Polską. Coraz częściej dochodzą nas słuchy o dawnych kolegach i koleżankach ze studiów, którzy ’mieli nosa’ i wjechali zawczasu w pogoni za pieniądzem. Smutna prawda jest taka że nie wyjechali oni w poszukiwaniu uznania i sławy, bo jako kelnerzy, sprzątaczki i barmani, uznania nie zdobędą, no chyba ,że uznania pijanych robotników wracających do swoich żon i dzieci. Wszyscy ci ‘dobrowolni wysiedleńcy’ wyjechali w pogoni za pieniądzem, w pogoni za konsumpcją dóbr, które oferuje nam producent, a na które w naszym kraju, mając uznanie i szacunek otoczenia nie możemy sobie pozwolić (nie chcę wnikać tutaj dlaczego tak się dzieje ale nauczyłam się że w naszym polskim folwarku, zwierzęta toczą wojny o kurę i koguta, zamiast wspólnie dbać o ich potomstwo). Tak więc, by nie przedłużać, wspomnieć należy również, że uciekam i ja. Szczęściem moim, uciekam w pogoni za wiedzą i gdy wiedzę tę zdobędę wrócę do naszego dziwnego kraju i podzielę się tym czego się nauczyłam z nowymi ‘szaleńcami’, którzy wierzą w magię słowa: magister.
Na zakończenie pragnę dodać, że wszelkie rozważania zawarte w tekście wynikają najprawdopodobniej z moich indywidualnych doświadczeń na rynku pracy. Pracy albo satysfakcjonującej albo przyzwoicie płatnej nie udało mi się znaleźć i cierpliwość moja się wyczerpała. Może jak zdobędę ‘papierek’ zagranicznej uczelni odmieni się nieco stosunek ‘szanownych nowo-mianowanych dyrektorów’ do kogoś kto tylko chce, żeby praca sprawiała mu satysfakcję.
skomentuj (0)
2007-06-11 17:57:07 >> Recent Favourites - Music
1. Arcade Fire
2. Babyshambles
3. Pink Floyd 'Dark Side of the Moon' and 'The Final Cut'
4. Black Rebel Motorcycle Club
skomentuj (0)
2007-06-11 17:54:09 >> Silly Thoughts
Sometimes I realize I won’t do what I would like to do with my life. But soon after I also realize that I don’t really know a thing about what I would like to see as my top in life.
People usually say that we should have some control over things around us. I say we always try to control some parts of it unconsciously… we have this magic power that helps us to find the best solution at the given time with all the information available. Somehow we know what would be best for us under given circumstances. These judgments are very subjunctive most of times and it is true that other individual finding himself in similar, not to say the same circumstances would act differently than we did… But would his behavior be optimal for him or for us.
The effects of different decisions in the same circumstances obviously differ for each individual, but no one has right to decide which of the decisions was objectively most beneficial. Whether something is beneficial for us depends rather upon our hierarchy of priorities in life than upon external judgments. Moreover in case these priorities are not clear yet we may want to trust our intuition of not realized powers that will lead us toward some experiences and protect us from others.
This appraisal of trust in ourselves simply results from my belief that none man is the same, regardless to personality he shows to the world and even himself. Unrealized features should not be neglected and as long as they remain unrealized (there always are some) we should have more trust in acting before thinking. I believe the best decisions are impulsive and not consulted… even if wrong according to some other individuals … we learn more and we realize who we really are.
I would say
‘independent impulsive decisions constantly improve our knowledge about ourselves and lead us to the better of dreams we remember, we cant remember and those we have not dreamed yet ’
skomentuj (0)
2007-06-08 14:09:48 >> ;)
Hi all
I havent been posting anything for a long time.
Life treats me pretty good. I am getting a degree in US and although it is hard work I enjoy studying there as much as one can enjoy studying ;-)
From news in my life : I got engaged.
More later ;)
skomentuj (0)
2005-12-21 23:40:56 >> Cant afford
Hi
I realize that afford means "money"- but in this particular case its not about it at all. I am just tired of this, that my stupid ass depends on some stupid "Study Tour" I organize and its really not even thing I want to do in my future:) I just hate selling myself:/
Cheers though
skomentuj (0)
2005-12-10 19:16:24 >> Dragon
Wiesz troche xle mi z tym ze odchodzisz. Wiem ze pragnelas spedzic tu jeszcze troche czasu, byc i oddychac spalinowym powietrzem miasta. Czuc zycie...teraz tylko lezysz podlaczona do sztucznych organow bo wlasne zostaly zzarte przez medycyne. Dziwnie jest trzymac twoja dlon, kiedy twoje oczy mowia ze to ostatni dotyk. Widze strach, nie strach o ciebie lecz strach o mnie o nas... o syna, corke, wnuczke o to czy poradza sobie z zyciem bez twojej obecnosci...Poradze, a przynajmniej postaram sie. Dobrze wiesz ze nie jest latwo je pokonac a jeszcze trudniej cieszyc sie nim. Mowie to w imieniu swoim bo jak mnie ono zniszczy to dolacze do ciebie i znowu bedzie dobrze.
skomentuj (0)